Serwis kibiców Górnika Łęczna

[Relacja] ŁKS Łódź – Górnik (24.05.26)

Niedzielny wyjazd, pożegnalny z 1-ligowymi boiskami już jako pewni spadkowicze do oddalonej o 330 km Łodzi zalicza 111 Górników. Mimo sporego zapasu czasu policja parę minut przed Łodzią prowadzi nas trasą, która wydłuża się o jakieś 30 km przez co pod stadion dojeżdżamy ok 10 min przed pierwszym gwizdkiem. Problemy na bramkach powodują, że ostatni kibol Górnika w sektorze gości melduje się w ok 25min i od tego czasu zaczynamy doping, który w pierwszej połowie mógł się podobać. Zdecydowana większość składu na zielono co daje wizualny efekt. Doping zaczęliśmy od mocnego „Górnik to MY”, następnie zaznaczyliśmy to co od przeszło 20-stu lat jest naszym powodem do dumy, że mimo terminów, odległości i sytuacji – „Jesteśmy zawsze tam”. Dalej po miejscowym stadionie chóralnie niosła się przyśpiewa ” I znowu wyjazdowy mecz..”, którą lecieliśmy przez długich kilkanaście minuty. Dodatkowym atutem był dach nad naszymi głowami, który konkretnie wzmacniał nasz doping i powodował, że dopingowaliśmy wolno, rytmicznie i mega równo. Druga połowa troszkę słabsza w naszym wykonaniu z każdą minutą i kolejnymi bramkami dla ŁKS-u nasz zapał gasł mimo próby mobilizacji wyjazdowiczów. Kolejny raz ludzie skupiali się na innych rzeczach niż doping, kolejny raz staliśmy rozsiani po sektorze zamiast stać razem w zwartej grupie. Jest to temat, który się powtarza i od następnych wyjazdów będzie on bardzo mocno poprawiony bo pomimo wyników i wkurwienia na wyczyny boiskowe naszych grajków większość ludzi zapomina, że kibola Górnika charakteryzuje doping zawsze i w każdych okolicznościach i że reprezentujemy przede wszystkim siebie – nie tych co biegają po murawie – SIEBIE. Po meczu piłkarze dostają trochę gorzkich słów pod swoim adresem, frustracja i wkurwienie przelała się po tym jak kolejny mecz większość (oprócz 2-3, którym zawsze zależy i dają z siebie wszystko ) oddaje bez większej walki. Dodatkowym bodźcem do spotęgowania naszego wkurwienia był wynik meczu Znicza Pruszków, który w ostatnim meczu mimo pewnego spadku walczy i wygrywa z rywalem walczącym o baraże, finalnie przeskakuje nas w tabeli. Po wszystkim grajki oddają koszulki. Droga powrotna przebiega sprawnie i około 1 w nocy meldujemy się w naszym mieście, kończąc kampanie wyjazdową sezonu 25/26.
Górnik tłamszony przez cały mecz przegrywa z Łódzkim Klubem Sportowym 3:1.

Górnik on Tour

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.