
Na piątkowym wyjeździe w oddalonych o 125KM Siedlcach jesteśmy obecni w 125 osób. Rozpoczynamy doping parę minut po pierwszym gwizdku gdy wszyscy Zielono-Czarni pojawiają się w sektorze gości. Pierwsza połowa na dobrym poziomie zaangażowania z naszej strony. Różnorodność prezentowanych przyśpiewek sprawiła, że większość składu nie trzeba było namawiać do głośnego dopingu dla naszego Górnika. Doping był zróżnicowany, kiedy trzeba było złapać oddech prezentowaliśmy nasze krótkie przyśpiewki bardziej wykorzystując bęben, kiedy trzeba było mocniej „huknąć” wyciszaliśmy swoje śpiewy żeby jeszcze mocniej nakręcić się między sobą, kiedy cały sektor wczuty był we wsparcie kilkanaście minut lecieliśmy niezmiennie swoje. Zawsze wymagamy od siebie więcej i zawsze będzie nam mało, ale ogólnie możemy być zadowoleni ze swojej postawy. W drugiej połowie jeszcze mocniej podkręciliśmy tempo a przyśpiewki „weź serce swe” i „i znowu wyjazdowy mecz..” niosły się całkiem przyjemnie. Wyjazdowicze dostosowali się do tempa granego na bębnie, nie przyśpieszali, głośno intonując słowa – tak trzymać. Doping ma być melodyjnym śpiewem a nie krzykiem co w naszej ocenie udało nam się osiągnąć. Siedlce utkwią w pamięci Górników na zawsze. To tutaj swój debiut na bębnie 1.5 roku temu miał nasz młody Kolega Szymek, który od tamtego czasu do dziś nadaje rytm łęczyńskim trybunom – nie inaczej było w piątek. Szymek pozdrawiamy, rób dalej swoje. To tutaj Górnik wywalczył historyczny awans do półfinału Pucharu Polski w 2023 pokonują miejscową drużynę 0:1. To w tym miejscu swój 150 wyjazd za Górnikiem zaliczył nasz kumpel „L”, któremu gratulujemy wyniku i życzymy kolejnych 150 wyjazdowych przygód. To tutaj też niejaki piłkarz(choć to słowo mocno nieadekwatne) Karol Podliński postanowił zabłysnąć po strzelonej bramce, podbiegł do nas i coś tam gestykulował w naszym kierunku. Media rozpisują się o „uciszeniu kibiców” po serii wyzwisk w jego stronę. O Karolu nikt w Łęcznej już nie pamięta, tzn wróć nikt nie pamięta dobrych akcji czy goli bo o tych seryjnych kiksach i co meczowym przekraczaniu granic absurdalnych baboli trudno zapomnieć. Nikt w Łęcznej Karola nie kurwiał bo w sumie czego wymagać od fajtłapy – zawsze obracaliśmy jego umiejętności sportowe(też niezłe nadużycie)w żarty i powód do uśmiechu. „Hej Karol strzel dziś z przewrotki” pamiętacie ? W piątkowym meczu Karol się przewrócił, próbując nieudolnie wymusić rzut karny – w sumie większość rzeczy które robi jest nieudolne więc wszystko się zgadzało. Z trybun w starym stylu poszło „wiatr cię przewrócił, hej Karol wiatr cię przewrócił” i ” Dzisiaj nie strzelisz hej Karol dzisiaj nie strzelisz”. Chwilę pośmialiśmy się wspominając stare po czym wróciliśmy do wspierania naszego Górnika. Tyle było „wyzwisk” w stronę Karola. Nasz bohater pewnie sam nie wiedząc jak do tego doszło strzelił i postanowił podbiec pod nasz sektor i z bezpiecznej odległości coś tam się spiął do kibiców będących za wysoką pleksą. Mamy nadzieje Panie Karolu, że szybciutko spotkamy się na stadionie w Łęcznej i wtedy też nie zabraknie jaj żeby podbiec do trybun :) Będziemy czekać – Górnik nie zapomina. Z nami tego dnia 9 kibiców Chełmianki Chełm – którym dziękujemy za wsparcie. Po meczu sprawne wyjście w drogę powrotną i około północy meldujemy się w grodzie Dzika.
Górnik jak to Górnik prowadzi pół meczu by w 97 minucie po serii dziecinnych błędów stracić bramkę na wagę remisu z drużyną, którą walczymy o utrzymanie. Kolejny mecz, kolejne straty punktów, które nie powinny mieć miejsca. GÓRNIK GRAĆ I WYGRYWAĆ !