
W niedzielny deszczowy wieczór do Pruszkowa oddalonego o lekko ponad 200km dociera 56 Górników. Dopingujemy w asyście bębna od momentu wejścia na sektor ostatniego kibola. Pomimo że to nie był wyjazd z gatunku tych elektryzujących staramy się motywować i nakręcać do głośnego wsparcia naszych piłkarzy. Ze względu na akustykę i położenie sektora gości ciężko obiektywnie ocenić jakość naszego dopingu tego dnia. Wyjazd ten mógł się paradoksalnie okazać wręcz historycznym, gdyż obecni w sektorze gości mogli być świadkiem pierwszego od ponad 6 miesięcy zwycięstwa naszej drużyny. Mogli ale po kapitalnych ostatnich minutach meczu niemożliwe staje się możliwe i Górnik jedynie remisuję z zespołem gospodarzy dając sobie strzelić 2 bramki w 2 minuty. „Jest chujowo ale chociaż wesoło”. Po meczu przeprowadzamy rozmowę z piłkarzami i wracamy spokojnie do naszego miasta meldując się tuż po godzinie 22. Tego dnia z nami jeden fanatyk z Chełmianki Chełm. Nasza liczba tego dnia pomimo wszelkiej chujni jaka się dzieje wokół Klubu nie jest dla nas zadowalająca. Bez względu na terminy, kilometry, wyniki i przeciwników przede wszystkim jeździmy dla Górnika, reprezentujemy Górnik i mamy od siebie wymagać zawsze i wszędzie dużo więcej.
WGW
\