Serwis kibiców Górnika Łęczna

Veljko Nikitović: Początki są zawsze trudne

Przez niemal 15 lat grał w Górniku, a 17 lipca został mianowany na prezesa zarządu klubu. Zielono-czarne barwy przywdziewał aż 302 razy. Jest pierwszym w historii klubu obcokrajowcem, który prowadził drużynę jako kapitan. Dziś, po pięciu miesiącach od objęcia nowego stanowiska, Veljko Nikitović stoi być może przed jednym z największych wyzwań w swoim życiu. Jako kapitan nigdy nie opuścił statku o nazwie “Łęczna”, a teraz przemyślanym zarządzaniem ma zapewnić kibicom nadzieję na lepsze 365 dni, niż miało to miejsce w mijającym roku. Naszego rozmówcę zapytaliśmy m.in. o przyszłość trenera Sławomira Nazaruka, ruchy na rynku transferowym czy o postawę młodych wilków takich jak Patryk Szysz. Nie zabrakło również nawiązania do okresu świąteczno-noworocznego. Gorąco zachęcamy do lektury!

Michał Wójcik – LUBSPORT.PL: Najczęściej pojawiającym się pytaniem w ostatnich dniach, które z pewnością Pan Prezes słyszy, jest pytanie o to, jak podsumowałby Pan mijający rok czy ostatnią rundę. Ja zapytam w nieco inny sposób, tzn. jak Pańskim zdaniem będzie wyglądała runda wiosenna w Waszym wykonaniu i co należy zrobić, żeby po prostu wyglądała lepiej?

Veljko Nikitović (prezes Górnika Łęczna): Musi wyglądać lepiej. Wszyscy ludzie pracujący w klubie są zdeterminowani, by zrobić co w ich mocy, żeby następna runda była lepsza. Nie wyobrażam sobie, żeby Górnik Łęczna miał znów taki rok kalendarzowy jak mijający 2017. Pierwsze półrocze to był spadek z ekstraklasy, a drugie półrocze to miejsce spadkowe w I lidze, więc nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli powtórzyć coś takiego w 2018 roku. Rok 2017 spisaliśmy już na straty. Mam nadzieję, że po ciężkim okresie przygotowawczym, po dobrej pracy i dzięki wzmocnieniom Górnik utrzyma się w sezonie 2017/2018 w I lidze.

Przy nazwisku Sławomira Nazaruka był do tej pory duży znak zapytania. Czy zostały już podjęte wiążące decyzje ws. trenera? Wstępnie ta kwestia miała się rozstrzygnąć do 20 grudnia. Czy coś w tym temacie się zmieniło?

Po zwolnieniu trenera Tomasza Kafarskiego studiowaliśmy przepisy i uchwałę PZPN, a te jasno mówią, że trener Sławomir Nazaruk może prowadzić zespół w trzech kolejnych meczach. Od tego roku te przepisy się zmieniły. Do tej pory taki limit wynosił dwa spotkania. Sławek Nazaruk prowadził drużynę w dwóch pojedynkach – z Odrą Opole i Zagłębiem Sosnowiec (odpowiednio: porażka 0:3 i remis 2:2 – przyp. red.). Dlatego może jeszcze poprowadzić zespół w najbliższym starciu z Wigrami Suwałki, który odbędzie się 3 bądź 4 marca. Jeszcze nie ma terminarza, więc to się okaże. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby Sławek został. Na dzisiaj to on jest trenerem Górnika i chciałbym tym samym uciąć wszystkie spekulacje. Nie ma sensu za bardzo tej sprawy rozdmuchiwać. Tak, podałem datę 20 grudnia jako datę, gdzie podamy nazwisko nowego szkoleniowca, ale nic się nie zmieniło od meczu z Zagłębiem. W Sosnowcu zespół bardzo dobrze wyglądał. Chciałbym, żeby w każdym kolejnym spotkaniu też się tak prezentował. To jest też bardzo duża zasługa trenera Nazaruka, że drużyna wyglądała tak, a nie inaczej w tamtym meczu.

Skoro jesteśmy przy zmianach, to muszą one dotknąć nie tylko zawodników, ale i sztab szkoleniowy.

Tak jak pan powiedział – muszą zajść pewne zmiany w kadrze. Zostanie ona wzmocniona w zimowym okienku transferowym. Jesteśmy świadomi tego, że potrzebujemy nabytków. Kiedyś powiedziałem nawet, że dopiero teraz jesteśmy tego tak w pełni świadomi. Już po kilku pierwszych kolejkach wiedzieliśmy, że zespół trzeba wesprzeć jakościowo. Górnik został po prostu skaleczony już w lipcu. Sami wiemy jakie problemy mieliśmy wówczas i organizacyjnie i finansowo. Odeszło od nas 18 zawodników, którzy grali w naszych barwach w ekstraklasie. Naprawdę ciężko było zbudować ekipę, która będzie walczyć o coś więcej w I lidze. Wbrew pozorom ugraliśmy 18 punktów, ale pamiętając o sytuacji z lipca, nie spodziewaliśmy się cudów. Potrzebujemy czterech-pięciu zawodników, którzy będą stanowić o sile tej drużyny. Na każdą formację przypada więc jedno czy dwa wzmocnienia, żeby zwiększyć konkurencję. Zespół rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu 10 stycznia i od tego dnia zaczniemy konsekwentnie go wzmacniać.

Wspomniał Pan po raz kolejny o potencjalnym wzmocnieniu w postaci czterech czy pięciu nowych nazwisk na niemal każdej pozycji. Myślę, że tą newralgiczną formacją jest ofensywa. Pokazał to także mecz z Zagłębiem. Również wielu obserwatorów wskazuje, że Górnik jest jednym z niewielu zespołów w stawce I-ligowej, który jest pozbawiony klasycznego egzekutora. Czy Pańskim zdaniem rzeczywiście tak powinny się układać wasze priorytety na okienko transferowe?

Tak jest, ale to nie dotyczy tylko Górnika. Dla wielu zespołów z I ligi lub ekstraklasy newralgiczną pozycją jest pozycja napastnika. Każdy prezes czy trener chciałby mieć zawodnika, który strzeli 7, 8, 10, 12 czy 15 bramek – obojętnie jaka byłaby to liczba – każdy chciałby mieć tego egzekutora. Jesteśmy świadomi tego, że potrzebujemy napastnika, albo nawet dwóch. Będziemy się starać, aby go ściągnąć. Od razu chcę uprzedzić, że to wcale nie będzie łatwe. Okres zimowy ma to do siebie, że trudno jest zakontraktować dobrych zawodników. Łatwiej jest zrobić to latem, bo wówczas na ogół piłkarzom kończą się kontrakty. Już zimą wielu graczy pojawi się na listach transferowych swoich klubów. Niektórych z nich chcielibyśmy zobaczyć w Górniku. Z pewnością 10 stycznia nie będziemy mieli zamkniętej kadry. Nasze treningi będą ruchome, bo chcielibyśmy przetestować zawodników z naszego poziomu, ale też z niższych lig. Zdajemy sobie sprawę z tego, że piłkarze, którzy grają bądź grali w ekstraklasie, nie będą tak chętnie chcieli przejść do klubu I-ligowego. Będziemy trzymać rękę na pulsie i uważnie śledzić rynek transferowy. Ciągle działamy z myślą o wzmocnieniach.

Porozmawiajmy o konkretach. W kontekście dołączenia do Górnika od dawna pojawiało się nazwisko Adama Ryczkowskiego. Czy to nadal aktualny temat? Świeże pogłoski dotyczą zaś Brazylijczyka Nildo, który rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron z Olimpią Grudziądz. Jego wcześniejszy pobyt w Łęcznej należy uznać za udany okres. A może prezes może zdradzić inne nazwisko?

Chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości. Adam Ryczkowski to zawodnik, którym byliśmy zainteresowani latem. Rozmawialiśmy na jego temat z trenerem Franciszkiem Smudą i chcieliśmy na niego postawić. Adam praktycznie kierował się do Łęcznej na badania. Można powiedzieć, że już był w samochodzie i miał się do nas udać, ale niestety w tym samym dniu trener Smuda nie dogadał się z nami co do przedłużenia kontraktu. W gazetach pojawiły się różne artykuły. Obaj wiemy, jaka to była medialna burza. Wtedy Ryczkowski zrezygnował z przyjazdu do Łęcznej. Po tym wszystkim ten zawodnik został wypożyczony do Chojniczanki Chojnice na rok i był w tej rundzie wiodącą postacią zespołu. Ja bym bardzo chciał, żeby on trafił do Górnika Łęczna, ale na chwilę obecną w ogóle nie ma takiego tematu. Pamiętajmy, że gra w zespole, który przewodzi w tabeli. Nie dziwmy się, gdyby teraz nawet nie był zainteresowany tematem przejścia do Łęcznej. Natomiast Nildo był ostatnio trapiony kontuzjami w Olimpii Grudziądz. Jest po operacji ręki, która zresztą wciąż go boli. Musi grać w kołnierzu ochronnym. Został z nim rozwiązany kontrakt. Muszę wszystkich rozczarować i powiedzieć, że tematu Nildo też nie ma, ponieważ on sam jasno i klarownie wyraził się, że chce wrócić do rodziny w Brazylii już na stałe. Ma tam restaurację, którą stworzył i zamierza na miejscu pilnować swojego interesu. Gdyby Nildo chciał wrócić do Europy, to wtedy podjęlibyśmy jakieś kroki. Pojawiają się różne nazwiska w kontekście dołączenia do nas, ludzie piszą różne rzeczy. My działamy w ciszy. Dlatego o nazwiskach nie będziemy rozmawiali. Ja wiem jakiego profilu zawodników potrzebujemy i postaramy się tych graczy, którzy przewijają się w debatach ze sztabem czy zarządem pozyskać. Proszę wszystkich kibiców Górnika i ludzi z zewnątrz, żeby uzbroili się w cierpliwość. Nie są to łatwe negocjacje. Spuentuje to chyba najważniejszą rzeczą – Górnik nie jest żadną tuzą, nawet I-ligową, w sprawach finansowych. Sytuacja się powoli normuje, ale musimy mierzyć siły na zamiary.

Rozwikłaliśmy spekulacje dotyczące ofensywy, a jak wygląda rzecz z innymi pozycjami. Czy może prezes pokrótce przedstawić charakterystykę zawodników, o których myślicie pod kątem pozostałych pozycji?

Górnik Łęczna na chwilę obecną szuka bramkarza, środkowego obrońcy, środkowego pomocnika, bocznego pomocnika i napastnika. Jesteśmy już po rozmowach z jednym z bramkarzy i jednym defensorem. Obecnie działamy też w kwestii środka pola. Proszę mi wierzyć, że prężnie pracujemy. Mam za sobą rozmowę ze sztabem szkoleniowym. Ja i wiceprezes Sebastian Buczak wiemy, kogo będziemy potrzebować. Dostaliśmy przekaz od sztabu. Są zawodnicy, którzy przez rok, dwa czy trzy lata zapowiadali się ciekawie i potem gdzieś przepadli. Chcielibyśmy ich zobaczyć na pierwszych treningach i w paru sparingach. Pracujemy, pracujemy i jeszcze raz powtarzam, pracujemy – tyle że w ciszy. Jak już będzie coś wiadomo, to bardzo chętnie to ogłosimy.

Czyli Pan Prezes nie chce rzucać słów na wiatr?

Nie chcę rzucać słów na wiatr, bo bardzo chciałbym niektórych zawodników, którzy odchodzą z ekstraklasy, tylko Górnik jest w tej chwili w okresie restrukturyzacji, przebudowy. Musimy bardzo uważać, żebyśmy nie przekroczyli pewnej granicy finansowej. Widzę i słyszę dookoła, że Łęczna kogoś potrzebuje: „weźcie tego, ten jest wolny, tego trzeba zatrudnić”. Górnik obecnie nie zapłaci zawodnikowi apanaży w wysokości 30 czy 40 tysięcy złotych miesięcznie.

Jak więc ma się sprawa z ewentualnymi ubytkami? Z pewnością zarząd rozważał i tę sprawę przed okienkiem transferowym. Czy ze strony zawodników pojawiły się prośby o zgodę na transfer? Być może jakieś drużyny wprost zgłaszały się po graczy Górnika? Krótko mówiąc: czy o kimś można dyskutować w kontekście odejścia z zespołu?

Pomimo tego, że jesteśmy na 17. miejscu, niektórzy zawodnicy zdali egzamin, ale niektórym się to nie udało i wiemy, że stać ich na więcej. Ten zespół został zbudowany bardzo szybko. Niemal w ciągu paru dni złożyliśmy tę drużynę, żeby przystąpić do rozgrywek I-ligowych. Wszyscy gracze mają kontrakty, ale też wszyscy są na sprzedaż, w tym sensie, że jeżeli ktoś będzie chciał odejść, to jesteśmy gotowi usiąść do stołu i porozmawiać. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że po takiej rundzie, w której ani bardzo nie punktowaliśmy, ani nie graliśmy pięknej piłki, to wydaje mi się, że popyt na naszych piłkarzy nie będzie wielki. Jeśli jednak dostaniemy jakieś oferty, z pewnością o nich porozmawiamy. Czytałem takie pogłoski, że Zagłębie Sosnowiec chce Grzegorza Bonina. W tej chwili Grzegorz jest dla nas bardzo znaczącym zawodnikiem, wiodącą postacią i w klubie i w szatni, więc nie ma opcji, żebyśmy w ogóle dyskutowali na temat jego odejścia. Chcę uciąć takie spekulacje, bo ani nie było oferty, ani my nie myślimy w takich kategoriach, żeby Bonin mógł odejść z naszego zespołu.

Sam Grzegorz Bonin niejednokrotnie podkreślał, że jest mocno związany z klubem.

Cieszę się z jego deklaracji. Grzesiu to doświadczony człowiek i dobrze wie, co mówi. Pozostaje nam tylko chuchać i dmuchać, żeby był zdrowy i żeby pomógł w utrzymaniu. Z kolei, jeśli chodzi o zawodników, którzy mniej grali lub nie grali, oczywiście pewnie jakieś zapytania są. Być może ich menedżerowie będą chcieli, żeby zmienili otoczenie. Na chwilę obecną nie ma jednak oficjalnych zapytań z klubów ekstraklasowych ani I-ligowych. Jeśli komuś nie będzie pasowała gra w Górniku, to usiądziemy do rozmów, ustalimy warunki rozstania i nie będziemy robili problemów.

O Grzegorzu Boninie można powiedzieć, że to nie tylko doświadczony zawodnik, ale też gracz wcale nie na wyrost określany mianem symbolu klubu. Z drugiej strony mamy młodych zawodników, którzy uczą się u jego boku. Część ekspertów stawiała jednak zarzuty, że w niektórych sektorach boiska gra Górnika zbyt bardzo opiera się na tych niedoświadczonych graczach, a ci nie zawsze potrafią podołać swoim zadaniom. Stąd też pytanie, czy Pańskim zdaniem w istocie tak jest? I w kontekście transferowym – czy wobec tego, będziecie szukali bardziej doświadczonych graczy?

Odpowiem na pańskie pytanie pytaniem. Czy oglądając niektóre mecze, widział pan dużą różnicę między tymi starszymi zawodnikami, a tymi młodymi? Bo szczerze powiedziawszy, ja aż tak dużej różnicy nie widziałem. Siłą rzeczy przepisy są takie, jakie są. W I lidze musi grać jeden zawodnik poniżej 21. roku życia. Dzięki Bogu mamy fajnego wychowanka – Patryka Szysza. Strzelił kilka goli, wszyscy podkreślają, że strzelił te gole z karnych, ale nikt nie mówi o tym, że z czterech jedenastek, które wykorzystał, trzy karne były podyktowane za faule na nim. To już umyka uwadze co niektórych komentatorów. Uważam, że Tomasz Makowski, który jest reprezentantem kadry do lat 18, też w niektórych meczach grał bardzo fajnie. To jest piłkarz, który udowodnił, że zasługuje na to, żeby dostawać szanse. Na pewno jest tak, że oczekiwaliśmy więcej od tej naszej młodzieży, ale mamy świadomość, że na chwilę obecną oni pewnego poziomu nie przeskoczą. Będą się rozwijać i w pewnym momencie, daj Boże, wskoczą do składu. Z pewnością więcej oczekiwaliśmy od Filipa Karbowego, który ma duże umiejętności. Oczekiwaliśmy dużo więcej od Michała Suchanka, który był cały czas albo kontuzjowany, albo przeziębiony. Ale z drugiej strony oczekiwaliśmy też dużo więcej od Dariusza Jareckiego, również od Rafała Kosznika, więc nie generalizowałbym w taki sposób, że kiepski wynik to wyłącznie wina młodzieżowców. Wiem, że proporcja jest nieciekawa. Młodych graczy jest rzeczywiście dużo, ale bardzo mało mamy tych zawodników średniego wieku pokroju Arkadiusza Kasperkiewicza, Roberta Pisarczuka czy Łukasza Tymińskiego. Brakuje nam graczy w tym najlepszym wieku piłkarskim, czyli 25-26 lat. Tutaj bardziej szukałbym luki. Młodzieżowców już mamy. Patryk i Tomek już zdali egzamin w tej rundzie. Ciężko jest oczekiwać, żeby np. Patryk wszystkie 19 meczów zagrał dobrze. Młodzieżowcy mają to do siebie, że ich forma jest jak sinusoida. Może się pojawić jeden mecz dobry, później trzy słabsze, znowu dwa dobre i cztery słabsze itd. Grając w piłkę nożną i piastując stanowisko prezesa, nauczyłem się, że zawodników można podzielić tylko na dobrych i słabych, a nie względem wieku.

Pewnie dobrą odpowiedzią na moje poprzednie pytanie byłby cytat z Pana Prezesa z jednego z wywiadów, w którym wspominał Pan, że o transferach myślicie nie pod kątem uzupełnienia kadry, a pod kątem piłkarskiej przydatności, jakości.

Dokładnie. Tu nie chodzi o to, czy ktoś jest młody, czy stary. Brzydko mówiąc: doszliśmy do momentu w którym „albo ktoś umie, albo nie umie”. Chcemy się wzmocnić tymi, którzy coś potrafią.

Mam wrażenie, że ten temat z dzieleniem na młodzieżowców i niemłodzieżowców, określaniem ich roli i przydatności w drużynie, jest podgrzewany ze względu na trend, jaki do polskich rozgrywek wniósł Górnik Zabrze. Ich sukces opiera się w dużej mierze na młodych zawodnikach.

Chciałbym też zwrócić uwagę na jedną rzecz. Górnik Zabrze to bardzo zasłużony klub w Polsce i super, że tak się u nich dzieje, tylko że w zeszłym roku oni też zaczęli od grania młodzieżowcami i muszę powiedzieć, że niektóre z obecnie wiodących postaci, tak jak Szymon Żurkowski, grali w II drużynie Górnika. Te rezerwy walczyły wtedy o utrzymanie w III lidze na Śląsku. I zobaczmy, że teraz część z grających tam zawodników odgrywa pierwszoplanowe role w pierwszej drużynie. To pokazuje, że jakość zespołu nijak ma się do tego, czy ktoś jest młody, czy nie. W Zabrzu chłopaki się rozwinęli. Chwała im za to. Bardzo dobrą pracę wykonał trener Marcin Brosz. O to w tym wszystkim chodzi. Sprawdzałem te informacje i proszę sobie wyobrazić, że Żurkowski zaczął regularnie grać w zeszłym sezonie od 29. kolejki. Zagrał sześć ostatnich kolejek w I lidze i teraz jest kapitanem reprezentacji do lat 21. Czasami w piłce tak jest. Pewnych rzeczy nie da się przewidzieć czy ustawić tak, żebyśmy wiedzieli, co będzie się działo za miesiąc czy za dwa miesiące.

Jesteśmy w okresie świątecznym. Czego Pan Prezes życzyłby nie tylko sobie, klubowi, ale przede wszystkim kibicom Górnika Łęczna na drugą część sezonu?  

Kibicom Górnika życzę przede wszystkim szczęścia i zdrowia. To są najważniejsze rzeczy. Ktoś kiedyś mówił, że na Titanicu wszyscy byli zdrowi, tylko szczęścia im brakło. Życzę również dużo więcej radości z tego, co będziemy prezentować na boisku. Mam też do nich prośbę, żeby wspierali nas we wszystkim, co robimy, ponieważ uważam, że nasze działania prędzej czy później przyczynią się do tego, że Górnik będzie miał niejedną okazję do radości. Ogólnie wszystkim ludziom związanym z piłką na Lubelszczyźnie i w Polsce życzę spokojnych, radosnych, rodzinnych świąt. Mam nadzieję, że rok kalendarzowy 2018 będzie dużo lepszy dla Górnika niż 2017. Tak w życiu jest – są wzloty i upadki. Początki są zawsze trudne. Mówię tu też o swoim przypadku. Moje początki w roli zawodnika Górnika były bardzo ciężkie, ale z miesiąca na miesiąc wyglądało to coraz lepiej. Liczę na to, że tak samo będzie teraz z moją obecną funkcją w Łęcznej. Powinno być coraz lepiej i mam nadzieję, że będziemy mieli sporo satysfakcji z naszej gry, z pracy sztabu szkoleniowego i że nasi kibice będą zadowoleni.

Święta to okres odprężenia. Z czasem przyjdzie czas na myślenie, o tym, co dalej, ale w kilka dni po świętach wejdziemy już hucznie w Nowy Rok. Czy Pan Prezes ma już jakieś plany sylwestrowe?

Nie mam. Odkąd skończyłem grać w piłkę, czyli półtora roku temu, od tego czasu Górnik Łęczna pochłonął mnie dużo bardziej niż wtedy gdy byłem jeszcze piłkarzem. Gdy grałem, wiedziałem, że muszę pójść na trening, zorganizować sobie czas przed i po nim. Teraz, przez ten rok z okładem, praktycznie codziennie jestem w klubie, codziennie robię to, co do mnie należy. Na Sylwestra nie mam żadnych planów, chcę tylko pobyć z rodziną, pobyć z żoną, usiąść przy świątecznym stole i pobawić się ze swoimi dwoma synami, bo od czasu przejęcia funkcji prezesa nie mam dla nich wystarczająco dużo czasu. Okres pomiędzy świętami a Sylwestrem chcę też przeznaczyć na pracę na rzecz Górnika.

 

źródło: lubsport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *